Strasznie irytuje mnie nawyk wielu osób zostawiania samochodów "pod oknem". Na przykład tak, by skutecznie zatarasować klatkę schodową. Bo przejść się na parking (może 100 metrów) przekracza możliwości w pełni zdrowego człowieka...
też sie kiedys wkur...alem na pewna kobiete ktora zawzse parkowała przed wejsciem. po czym raz zaoserowalem caly proceder... okazalo sie, ze codziennie przywozila mnostwo różnych dosc ciezkich rzeczy, i je wieczorem do domu taszczyła, a rano spowrotem, jak to zobaczyłem, to sam jej pomogłem, i juz sie wiecej nie plułem.
To tak w ramach pokazania ze czasem bywa druga strona medalu. Co nie znaczy, ze wiekszosć patafianów parkuje z powodu o którym napisałeś
Nie zgodzę się. Na osiedlu obowiązuje strefa zamieszkania (stosowne oznaczenia), co implikuje parkowanie wyłącznie w miejscach oznaczonych. Miejsce przed klatką NIE jest miejscem wyznaczonym. Nie mam problemu z tym, by ktoś zatrzymał się na chwilę wniósł/zniósł ciężkie rzeczy, nie trzeba być niewolnikiem przepisów. Jeśli jednak ten samochód zostaje później do rana przed klatką, blokując schody i podjazd dla wózków (na przykład), to już to nie jest OK, tylko zwyczajne olewanie sąsiadów, którym się życie utrudnia.
To znam ciekawsze przykłady. Jak za komuny goście drzwi do klatki nie zamykali - bo to przecież nie ich dom - takie myślenie ludzie mają - ciekawe czy do mieszkania też drzwi nie zamknął.
To tak w ramach pokazania ze czasem bywa druga strona medalu. Co nie znaczy, ze wiekszosć patafianów parkuje z powodu o którym napisałeś