O tym jak bardzo chroniono ostatnią(?) część książki chyba każdy słyszał. O tym, że pojawiły się przecieki w sieci (zdjęcia książki) też było dość głośno (ale ja stoję w dziwnym miejscu, może tylko tu było głośno)... Ale ups, okazuje się, że tego kogoś może uda się dość łatwo namierzyć. Jak? A tak: Digital tracks may help pinpoint Potter leaker. Przypomina mi to też jedną historię, której szczegółów już nie pamiętam. Tam złapany został włamywacz (przy okazji chyba administrator), który włamywał się gdzieś poprzez publicznego AP. AP (lub serwer DHCP) zapamiętał jego adres MAC, laptop, z którego pracował nie był no-name, a producent laptopa dość łatwo określił kto nabył komputer wykorzystany do włamania...
Monday, July 23. 2007
Ślady
Brak Śladów
Komentarze
Nie dziwię się, że tak tego chronili, w końcu chodzi o naprawdę grube pieniądze. Moim zdaniem zdjęcia książki to jeszcze nie takie straszne, bo przecież musieli się konsultować z grafikami, to pewnie robili to przez neta. Jeśli natomiast treść by wyciekła, w sensie fragmenty, to już bym była zdziwiona, bo obstawiam, że Rowling pisała na kompie bez neta ;P Teraz więszkość liczących się firm, zwłaszcza w branży elektronicznej, jest jak Alcatraz, nie wnosi się sprzętu elektronicznego i nie ma zewnętrznego połączenia z internetem (tylko wybrani). W mojej opinii 100% zabezpieczeniem jest tylko odłączenie od internetu ;D bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy w zabezpieczeniach

#1
Courtney Ignatio
(Strona)
o
2014-03-22 23:20